Częstym przykładem nieludzkich praktyk są
tortury z czasów drugiej wojny światowej. Jeśli jednak poszukamy takich
przykładów w literaturze, to prędzej czy później znajdziemy “Igrzyska Śmierci” Suzanne
Collins. Jest to trylogia, opowiadająca o nieludzkich praktykach, polegających
na zmuszaniu mieszkańców zniewolonych dystryktów do walki na śmierć i życie.
Seria ta jest bardzo znana, więc zamiast o niej, opowiem dzisiaj o jej mało
znanym prequelu, który moim subiektywnym zdaniem „przebija” oryginał.
Akcja powieści “Ballada ptaków i węży” zaczyna się ponad 60
lat przed wydarzeniami z “Igrzysk Śmierci”. Pokazuje ona nam drugą stronę
igrzysk, tę bardziej organizacyjną. Są to dopiero 10 głodowe igrzyska. Można więc
powiedzieć, że to czas testowania nowych pomysłów. W samym środku tego
zamieszania pojawia się główny bohater - Coriolanus Snow. Ten 18-letni chłopak,
z niegdyś członek wielkiego rodu, będąc studentem prestiżowej akademii, dostaje za
zadanie opiekę nad jedną z zawodniczek igrzysk. Poznajemy go jako zwykłego
chłopaka, nieco napuszonego, ale ludzkiego, zdolnego do miłości. Jest
człowiekiem, stroniącym od przemocy, co więcej, nawet kwestionującym poczynania władzy. To nie
jest jeszcze demoniczny i okrutny Prezydent Snow znany z późniejszej trylogii.
Collins ukazuje świat, który wpływa na ludzi, często niszcząc w nich wszystko
to, co dobre. Dla wszystkich, którzy nie mieli jeszcze styczności z uniwersum
“Igrzysk Śmierci”, trzeba jeszcze wspomnieć o sposobie wybierania uczestników
igrzysk. Co roku, w każdym dystrykcie odbywają się „dożynki”, na których
losowanych jest dwoje kandydatów, kobieta i mężczyzna. Jadą oni do Kapitolu,
czyli stolicy całego Panem, by po krótkich przygotowaniach stoczyć walkę na
śmierć i życie na specjalnie przygotowanej do tego arenie. Cały ten brutalny proceder
jest dla dystryktów pokazem siły. Coriolanus dostał zadanie przygotowania
swojej podopiecznej - Lucy Gray Baird, do walki w igrzyskach. Lucy
jest osobą o dość wątpliwych umiejętnościach bitewnych, nikt w nią nie wierzy, łącznie
z nią samą.
Trudno jest mówić o tej książce, jednocześnie nie
zdradzając wielu wątków w niej obecnych. Jest to książka, która idealnie
pokazuje siłę woli i presję społeczną wywieraną przez innych. Powieść ta niesie
w sobie głębokie przesłanie, które jednak jest powiązane z wieloma kluczowymi
momentami fabuły. Na pewno jest to książka do której inaczej podejdzie osoba,
która czytała wcześniej “Igrzyska Śmierci”, a inaczej ta, która pierwszy raz zetknęła
się z tą serią.
Drogi
czytelniku! Jeśli chcesz poczuć większe zaskoczenie, polecam przeczytać tę
książkę przed główną trylogią. Gdybym miał dokonać oceny tekstu Suzanne Collins
powiedziałbym, że w moim osobistym rankingu zajmuje ona zaszczytne pierwsze
miejsce. Pomimo, że fabuła jest czasem przewidywalna, a niektóre poboczne wątki,
według mnie, nie są najlepiej napisane
napisane, to książka ratuje się m.in. świetnymi opisami, zawierającymi małe,
ale istotne szczegóły z licznymi ciekawostkami. Czy ma ona coś jeszcze do
zaoferowania? Oprócz (przynajmniej w moim wypadku) wielu godzin rozmyślań nad
poszczególnymi scenami, czasem przewidywalną, ale nadal porywającą fabułą,
oferuje między innymi piękne ballady i pieśni. Jeśli więc masz ochotę na
ciekawą powieść, i wiesz już z lekcji języka polskiego czym jest metafora, to
jestem praktycznie pewien, że “Ballada ptaków i węży” Cię urzeknie.
Filip Bryła, klasa 8a, Koło Rezenzentów „ZGRYZ”