piątek, 11 maja 2018
Spotkanie z wolontariuszką Katarzyną Kaniewską
piątek, 23 marca 2018
"Jabłka Pana Peabody'ego" w teatrze kamishibai
wtorek, 13 marca 2018
Spotkanie z pisarką Katarzyną Ryrych
piątek, 16 lutego 2018
Millennium. Mężczyzna, który gonił swój cień
Oczywiście nie można jej nie porównać do pierwszych części napisanych przez Stiega Larssona, które są lepsze, nie dużo, ale jednak. Najnowszą część Millennium David Lagercrantz pisze z dużą swobodą, bez presji, ciśnienia, zbliża się bardzo do poziomu poprzednika, czego niestety nie można powiedzieć o poprzednim tomie: Co nas nie zabije.
Autor w swojej powieści zwraca uwagę na wiele problemów społecznych takich jak islam, islamofobia, nacjonalizm, fake news. Są zaskakujące zwroty akcji i bardzo dużo różnych fabuł, które pewną nitką łączą się ze sobą oraz z bohaterami powieści, czego zdecydowanie zabrakło we wcześniejszej części. Oceniając, może za bardzo patrzę tu (uwaga, teraz zostaję wrogiem publicznym nr 1 w Szwecji :-)) przez pryzmat Jo Nesbo, norweskiego autora kryminałów z Harrym Hole’em w roli głównej, który jest dla mnie pewnym wzorcem, co do powieści kryminalistycznych.
Ale wróćmy do Davida i jego walki z Goliatem :-). Co mi nie pasuje, co mi nie przypadło do gustu? Co się nie podobało? Na pewno jestem coraz bardziej zaniepokojony tym, w jaki sposób została przedstawiona jedna z głównych bohaterek, pani Salander. Inteligentna bestia zamknięta na świat realny, a otwarta na świat cybernetyczny, w którym dla niej nie ma rzeczy niemożliwych. Mroczna, nieufna, przynajmniej tak została przedstawiona we wcześniejszych częściach (dla przykładu: Harry Hole się nie zmienia :-)). Teraz mam wrażenie, że jej charakterystyka uległa zmianie. Bohaterka udziela się bardziej społecznie, otwiera na ludzi, nie tylko w cyberprzestrzeni, co jest ok. Ale zaczyna być bardziej postacią z filmu akcji, jak Bond, agent 007, niż bohaterką skandynawskiego kryminału. Oby w kolejnej części nie strzelała laserem z oczu. :-)
Kończąc, myślę, że ostatnia cześć wypadła bardzo przyzwoicie na tle pierwszych części, a już na pewno, gdy ją porównuję z poprzednią. :-) David Lagercrantz kontra Goliat – po dwóch rundach ogłaszam remis - zobaczymy, co dalej…
środa, 17 stycznia 2018
Natalia Sherba "Serce czasu"
Pola van Buuren
piątek, 12 stycznia 2018
Cixin Liu „Problem trzech ciał”
Akcja powieści rozpoczyna się w Chinach w czasie rewolucji kulturalnej. Na kilkunastu początkowych stronach książki możemy zobaczyć spektakularne przykłady ludzkiej bezmyślności, które manifestują się w okrucieństwie. Takie doświadczenia skłaniają Ye Wenjie do zdradzenia własnego gatunku i udzielenia pomocy Trisolarianom w dokonaniu inwazji na Ziemię.
Życie i rozwój cywilizacji na Trisolaris są znacznie utrudnione ze względu na skrajne warunki atmosferyczne spowodowane bliskością trzech słońc poruszających się według niemożliwej do przewidzenia dla mieszkańców planety trajektorii. Tytułowy problem trzech ciał, których pola grawitacyjne oddziałują na siebie nawzajem, jest znanym zagadnieniem mechaniki klasycznej, nierozwiązywalnym przy pomocy istniejących metod matematycznych, które położyło podwaliny pod deterministyczną teorię chaosu. W każdym razie główną strategią Trisolarian przyjętą w celu pokonania Ziemian jest zahamowanie rozwoju naszej nauki, między innymi za pomocą robota stworzonego na powierzchni jednego protonu.
Zdumiewająca – to najcelniejszy epitet do opisania powieści Cixin Liu. Pisarz – przywołując swoje formacyjne doświadczenie z dzieciństwa – najlepiej, bo nieskromnie, skomentował swoją twórczość w taki sposób:
Uświadomiłem sobie, że mam szczególny talent: wymiary i byty, które przekraczają możliwości ludzkiego postrzegania zmysłowego – zarówno w skali mikro, jak i makro – i które innym wydają się tylko abstrakcyjnymi liczbami, przybierały w moim umyśle konkretne formy.
O wspomnianych przeze mnie komputerach w pojedynczych protonach autor nie mówi w kilku enigmatycznych zdaniach, lecz poświęca cały rozdział na opisanie procesu konstruowania tego niemożliwego wynalazku, odwołując się do fascynujących naukowych teorii. Co więcej, to tylko jeden z wielu jego wizjonerskich pomysłów. Żeby nie zepsuć Ci zabawy, wspomnę jeszcze tylko, że główny bohater powieści pracuje nad stworzeniem nanomateriału, który, uformowany w kształt nitki niewidocznej dla ludzkiego oka, mógłby przeciąć Titanica na pół, nie przerywając trwającego na nim balu.
Paweł Niesiołowski

